#1 Zayn
Dzieńdobry. - Przywitałam wszytskich, kiedy weszłam na plan.
-Spóźniłaś się. -Stwierdził szorstko Zayn nie szczycąc mnie nawet spojrzeniem.
-Równo minutę i dwadzieścia dwie sekundy. - Odparłam spoglądając na zegarek na moim lewym nadgarstku.
-Ale jednak. - Upierał się przy swoim.
-Co cię ugryzło? - Spytałam zniecierpliwiona.
-Nie rozumiem o co ci chodzi.
-Dziwnie sie zachowujesz. - Wyjaśniłam.
-Dziwnie to sie zachowywałaś ty, wczoraj . - Powiedział, po czym spojrzał na mnie z ukosa.
-Teraz to ja nie wiem, o co ci chodzi.
-Dobrze wiesz. Kiedy przyszła Perrie. Byłaś trochę... niemiła.
-Chyba sobie żartujesz! Ja przynajmniej zauważałam jej istnienie, bo ty o moim zapomniałeś! - Uniosłam się.
-To nieprawda! A poza tym dlaczego ci to tak przeszkadza? - Głos Zayna stawał się coraz głośniejszy.
-Może nie lubię kiedy obściskujesz się ze swoją idealną dziewczyną na moich oczach!
-Ktoś tu chyba jest zazdrosny. - Powiedział Zayn, a w jego głosie dostrzegłam... litość?
-Tak, jestem zazdrosna! Nie widzisz, że cię kocham, idioto?! -
Wykrzyczałam i dopiero po chwili zdałam sobię sprawę z tego co wymknęło
się z moich ust. Nie tak to planowałam, nie w ten sposób miałam mu o tym
powiedzieć. W sumie nigdy miał się o tym nie dowiedzieć.
Zayn stał naprzeciwko mnie widocznie zdziwiony moim wyznaniem. Dosłownie go zamurowało.
-[T.I] ja mam dziewczynę. - Powiedział w końcu niepewnie.
-I dlatego to boli jeszcze bardziej. - Odparłam, a moje oczy zaszkliły sie łzami.
-Koniec tych krzyków! Bierzcie się do roboty! To ostatni dzień zdjęć,
musimy się ze wszystkim wyrobić! - Krzyczał reżyser. - [T.I], wszytsko w
porządku? - Spytał, gdy zobaczył łzy spływające po mojej twarzy.
-Tak, tak. Nic się nie stało. - Skłamałam, wycierając je w rękaw bluzy.
Oczywiście cały był w czarnym tuszu do rzęs, tylko tego brakowało.
-W takim razie idź do stylistki, niech poprawi ci makijaż. - Odparł, ale widziałam, że mi nie uwierzył.
Lou zrobiła mi nowy makijaż, ułożyła włosy i dała ubrania bez mokrych, czarnych plam na rękawach.
Nakręciliśmy kilka ostatnich scen potrzebnych do zmontowania teledysku.
Ale atmosfera na planie była niezbyt przyjemna. Z Zaynem nie
dogadywaliśmy się za dobrze dobrze, więc każdą scenę trzeba było
powtarzać conajmniej trzy razy. Unikaliśmy też rozmów. Zayn pewnie czuł
się w moim towarzystwie niezręcznie, a ja nie miałam mu już nic do
powiedzenia.
Nie mówiłam o tym jeszcze nikomu, ale po nakręceniu
tego teledysku miałam zamiar zerwać umowę. Po tym wszytskim co się stało
nie chciałam już pracować z Zaynem. Dla niego pewnie była by to spora
ulga.
Naszczęście dziś był już ostatni dzień zdjęć. Jeszcze tylko
premiera teledysku dla chłopaków i obsady za dwa dni i mogę odejść z tej
cholernej pracy i zostawić to wszytsko za sobą.
*2 dni później
Te dwa dni bez Zayna dobrze mi zrobiły. Jeszcze nie pogodziłam się z
tym, że nie mam u niego żadnych sans i możliwe, że kiedy odejdę z pracy
już nigdy się nie zobaczymy, a przebywanie w jego towarzystwie mi nie
pomagało.
-Gotowi?! - Spytał reżyser, zebranej publiczności, skadającej się z obsady i twórców teledysku oraz samego One Direction.
-Tak! - Odpowiedzieli wszyscy chórem.
Montarzysta wyświetlił obraz na jednej z jasnych ścian studia i odpalił
teledysk. Musiałam przyznać, że wszyscy odwalili kawał dobrej roboty.
Klip był piękny. Opowiadał historie pięciu par. Jedną z nich byliśmy ja i
Zayn...
Łzy napłynęły mi do oczu. Szybko wytarłam je zanim ktoś to
zauważył i biorąc głęboki wdech dalej oglądałam teledysk. Okazało się,
że na ostatnią scenę wybrano nasz pocałunek. Tego było już za wiele.
Wszyscy zaczęli bić brawo, a ja pędem rzuciłam się do wyjścia. Nasickałam już klamkę, gdy nagle usłyszałam swoje imię.
-[T.I]! Odwróć się! - Skandował tłum.
Zdezorientowana powoli odwróciłam głowę w ich stronę. Wszyscy
wskazywali miejsce, w którym wcześniej wyświetlony był teledysk. Teraz
jego miejsce zajmował jakiś napis.
Nie wierząc własnym oczom przeczytałam go na głos.
-[T.I], kocham cię. Zayn?
-Podoba ci się końcówka teledysku? - Usłyszałam nagle za plecami.
-Takie żarty mnie nie bawią. - Odparłam, stając twarzą w twarz z Zaynem.
-To nie żart. To prawda. - Powiedział śmiertelnie poważnie.
-Dwa dni temu odniosłam inne wrażenie.
-Bałem się tego, że mógłbym się w tobie zakochać. Starałem się
zignorować to uczucie, wmówić sobie, że tylko mi się tak wydaje, ale nie
potrafiłem. Czułem się winny, że kocham kogoś innego w czasie, gdy
jestem z Perrie. Dopiero twoje wyznanie dodało mi odwagi i postanowiłem z
nią zerwać. Dla ciebie. - Wyznał cały czas patrząc mi w oczy. Nie wiem
dlaczego, ale dopiero te słowa sprawiły, że mu uwierzyłam.
-Nawet
nie wiesz jak długo na to czekałam. - Powiedziałam rzucając mu się na
szyję. Jedną ręką objął mnie w talii, a drugą głaskał po głowie. W jego
ramionach czułam się taka bezpieczna. Chciałam sie tak czuć już zawsze.
-Kocham cię. - Powiedział ujmując moją twarz w dłonie.
-Przecież widzę. - Odparłam z uśmiechem na ustach, wskazując napis.
-Chciałem, żebyś usłyszała. - Rzekł po czym złączył nasze wargi. Ten pocałunek był równie słodki nawet bez ciasta.
Może jednak zdarza się miłość taka jak w filmach? Kto wie.
Superowskie ^^
OdpowiedzUsuń