-Cześć Harry. Powiedziała [T.P].
-A my się chyba nie znamy. Powiedział Louis za plecami Harrego.
-Ty nas nie ale my ciebie tak. Powiedziała.
-[T.P] i [T.I].
-Miło mi.
-Siadajcie . Powiedział Liam.
Siadłyśmy na kanapę.
-Chcecie coś do picia? Powiedział Zayn.
-Albo do jedzenia. Z kuchni wyszedł Niall.
-Nie dzieki. Powiedziałam.
-A może piwo. Powiedział Harry.
-Sorka ja nie piję. Odpowiedziałam
-Ja też.
*8 godzin później*
Harry leżał na stole pijany a ja rozmawiałam z Zaynem na schodach.
-Jak jesteś z Polski to co ty tu robisz.
-Miałam dość tego miasta chce czegoś nowego tam i tak zaraz nie będzie ludzi.
-Dlaczego?
-No bo wszyscy wyjeżdżają.
-Ja zawsze chciałem tam pojechać.
-Do Polski?
-Tak.
-Ale wiesz zależy do jakiego miasta pojedziesz np. Warszawa jest bardzo ładna.
-Fajnie ze mi to mówisz.
-Jak chcesz to bedę mogła z tobą pojechać.
-Fajnie by było. Uśmiechnął się szeroko.
-Masz ładny uśmiesz i oczy.
-Dzięki.
-CO BOŻE SORRKI TAK JAKOŚ GŁUPIO PALNĘŁAM.
-Nie no spoko nie uciekaj znowu.
-Ok.
-A ty masz ładne włosy.
-Tsssa.
-Co?
-Mi się nie podobają.
-Dlaczego.
-Bo są niesforne i brzydkie.
-Wcale nie.
-I to mówi chodzący ideał.
-Taylor Lautner jest ideałem.
-Hahaha może Robert Patninson.
-Ja na niego mówię kwadratowa.
-Ja też. Śmialiśmy się.
-Najlepsza jego rola była w zmierzchu. Powiedział.
-I w Harrym Poterze.
-Czara ognia.
Kristen Stewart też jest fajna.
-Mogłaby od czasu do czasu umyć włosy.
-Od czasu do czasu Robert mógłby się ogolić.
-Tylko Taylor jest normalny.
-Wiesz żaby Taylor Lautner i Taylor Swift się ożenili to by nazywali się tak sami.
-Ha nigdy o tym nie myślałem.
-My musimy chyba iść.
-Nie tak nam się fajnie gada.
-Następnym razem pogadamy.
-Ok.
-[T.P]. Zawołałam przyjaciółkę.
-Już czekaj.
-Odwiozę was.
-Ok.
-Czekam na dworze. Krzyknęłam do przyjaciółki.
-Ok.
Wyszłam na dwór a za mną Zayn.
Stał strasznie blisko.
-Tylko się nie odsuwaj. Powiedział nie wiedziałam o co mu chodzi dopóki mnie nie pocałował, najpierw czekał na moja reakcję ale ja nie miałam zamiaru się odsunąć. Nagle usłyszeliśmy kroki mojej przyjaciółki odsuneliśmy się od siebie.
-To jedziemy. Nagle wyszła z domu.
-YY tak.
Wsiadłam do auta, pare minut później byliśmy pod domem [T.P] weszła już do domu.
-To pa. Pocałowałam go w usta a on odwzajemnił.
-Do zobaczenia.
Wyszłam z auta i kierowałam się ku mojemu drzwi mojego pokoju już nawet się przebierałam ściągnęłam buty bluzkę i spodnie przykryłam się kołdrą i zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz