Przepraszam że tak późno ale nie mogłam wcześniej.
Ale to nie mógł być on a może nie to niemożliwe... żeby na ulicy
spotkać Zayna Malika 1/5 zespołu one direction, właśnie weszłam do domu.
-Kochanie co się stało?
-Jakiś palant na mnie wpadł ale to nie taki zwykły palant wydawało
mi się że to Zayn Malik z One Direction ale to niemożliwe.
-Kochanie wszystko jest możliwe to Londyn.
Myślałam myślałam i myślałam aż
weszłam na twittera i wtedy moje przemyślenia rozwiązał jeden tweet zayna
"this morning I ran into a girl and I spilled coffee on it and very sorry
about it I wanted to invite her to lunch in a bag has my phone number."
(Dziś rano spotkałem dziewczynę na którą wylałem kawę bardzo
chcę ją przeprosić i zaprosić ją na lunch w torebce ma mój numer telefonu)
Szybko rzuciłam się na torebkę, wyciągnęłam wszystko koło oczu przeleciała mała
karteczka z cyframi, postanowiłam zadzwonić ale nie do Zayna tylko do [T.P],
wybrałam numer.
-Halo.
-Hej [T.P]
-No wreszcie czemu wcześniej nie dzwoniłaś?
-Nie miałam czasu.
-Aha.
-Mam dla ciebie niespodziankę jutro masz samolot o 9.00.
-Ale gdzie.
-Niespodzianka ja kończę pa.
-Pa.
Rozłączyłam się, jutro przyjeżdża [T.P] to tak o 9.00 jest
odlot w Polsce czyli będzie tutaj o 11.00. Więłam prysznic , zjadłam płatki i
usiadłam na oknie, siedziałam tak i rozmyślałam ponad dwie godziny nawet nie
wiem kiedy była północ, więc położyłam się spać.
*Rano*
Wstałam była godzina 9.15 [T.P] już leci, miałam jeszcze parę godzin ubrałam się uczesałam i zjadłam śniadanie, spojrzałam na zegar na
ścianie była 10.45.
-Tato musimy jechać zaraz wyląduje.
-Ok to ubierz się.
Ubrałam buty i wyszliśmy. Pięć minut później byliśmy miejscu, zobaczyłam [T.P]
-[T.I]. krzyknęła
[T.P].Przytuliłam się do niej.
-Dobra chodźcie.
Powiedział zniecierpliwiony tata. Zaczęłyśmy się śmiać.
*W domu.*
-Wow masz śliczny pokój.
-Dzięki mam ci coś do powiedzenia usiądź.
-Ok.
-No to słuchaj byłam ostatnio na mieście szłam sobie ulicą i
jakis pajac na mnie wpdał z kawą.
-To nie jest ciekawe.
-Ale słuchaj dalej to był Zayn Malik.
-NIE GADAJ!
-No na serio i włożył mi do torebki numer telefonu.
-DZWOŃ!
-Oszalałaś?
-Nie no zadzwoń.
-Po co.
-A po co ci dał ten numer.
-No na TT napisał że przeprasza i że chce mnie zaprosić na
lunch.
-Taką okazję chcesz zmarnować.
-Nie jak chcesz to ty zadzwoń.
-Nie.
-No widzisz.
-Nie bo ty masz zadzwonić.
-Dobra dobra jutro.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz